Czy warto traktować StarCrafta 2 jak sport?

Czy warto traktować StarCrafta 2 jak sport?

Czy warto traktować StarCrafta 2 jak sport?

 

 

Przyzwyczailiśmy się, że nasza gra w StarCrafta wygląda jak każda inna rozrywka. Ma dostarczyć nam natychmiastowej przyjemności pochodzącej z wygranych oraz samej „frajdy, że gramy”. Im więcej wygranych tym lepiej. Jednak czy takie nastawienie  faktycznie jest efektywne?

 

Wyobraź sobie trening tenisisty. Na pewno przypominasz sobie, choćby z filmów, maszyny które wystrzeliwują setki piłeczek w jednym kierunku. Dzieciak w czapce z daszkiem, gania za nimi i zlany potem, odbija jedną za drugą. Piłeczki z założenia mają lecieć dokładnie w to samo miejsce, w którym przeciwnik będzie miał największe trudności z odbiciem piłki. Po parunastu minutach takiego treningu tenisista idzie zmienić ustawienie urządzenia, a jakiś biedny chłopak musi te wszystkie piłeczki zbierać… Czy przypomina to normalny mecz jaki widzimy na EuroSporcie? Ani trochę. 

 

Jak jest z innymi sportami? Bokser trenuje uderzając worek, piłkarz biega, ćwiczy strzały na bramkę... Pamiętasz te wszystkie filmy z Ninja? Jak wyglądały treningi sztuk walki? Tak samo, w kółko podobne ciosy, wykopy, ćwiczenia oddechowe, koncentracja. Nikt w prawdziwych sportach nie liczy na to, że jego umiejętności urosną od samego rozgrywania meczów czy sparingów, wydaje się to oczywiste.  

 

Dlaczego takie podejście, polegające na ćwiczeniu do mistrzostwa wyodrębnionych, konkretnych elementów gry, okazało się najskuteczniejsze? Aby odpowiedzieć na to pytanie należy powiedzieć parę słów na temat tego, czym są nawyki. Nawyk, najprościej mówiąc, jest to czynnością, którą robiliśmy już tyle razy, że teraz robimy ją automatycznie. Nie musimy cały czas o tej czynności myśleć gdy ją wykonujemy. 

 

Na pewno nie byłoby Ci trudno znaleźć u siebie takie czynności. Nikt z nas raczej nie potrzebuje pełni skupienia żeby zawiązać buty, nacisnąć klamkę, czy zmienić kanał w TV. Te czynności robiliśmy już tyle razy, że możemy je robić perfekcyjnie, bez względu na to, czy robimy je ze słuchawkami na uszach, będąc niewyspanym, czy mimo ogromnego bólu zęba. Nawet dużo bardziej skomplikowane czynności robimy nawykowo. Nie zastanawiamy się jak ustawić palce gdy piszemy na klawiaturze, a żaden doświadczony kierowca nie ma problemu z jednoczesnym spoglądaniem w lusterko, kontrolowaniem prędkości i przełączaniem stacji, bo znowu puszczają reklamę Media Expert. 

 

Nawyki są obsługiwane przez zupełnie inną strukturę mózgu niż rzeczy robione świadomie.  Gdy przez ciągłe powtarzanie czynności dasz do zrozumienia mózgowi, że jest ona dla Ciebie istotna, on daje Ci dostęp do zupełnie innej „technologii”. Czynność przekształcona w nawyk jest wykonywana do 300x razy szybciej, a mimo to zupełnie nas nie męczy. Ponadto ilość niewyuczonych czynności, które możemy skutecznie wykonywać jest mocno ograniczona. Nasza głowa łatwo się wtedy „zapełnia”, gubimy się, a każde dodatkowe zadanie, na które poświęcamy uwagę, tylko pogarsza sytuacje. Nawyków możemy mieć odpalonych znacznie, znacznie więcej. Akrobata, który w cyrku żongluje 10 piłkami, obraca 3 hula-hop i trzyma jednocześnie na nosie kijek z kręcącym się talerzem – robi to wszystko nawykowo. 

 

Zapewne już domyślasz się, jak koreańscy zawodowi gracze są w stanie pamiętać jednocześnie o budowie SCV, buildzie, kontroli mapy i robić jednocześnie dwa dropy oraz atak od frontu. Nie różnią się niczym od zawodowych akrobatów. Oni nie myślą nad każdą czynnością, robią to wszystko instynktownie. Odpalają jedynie program w mózgu, nad stworzeniem którego pracowali przez setki godzin treningu. Dlatego właśnie przekształcenie każdej z małych umiejętności, które potrzebujemy w naszej dyscyplinie, w nawyk jest kluczem do sukcesu w sporcie – Także elektronicznym. 

 

Wszystkich, którzy szukają łatwych i prostych sposobów na sukces może to trochę rozczarować – to co wymieniłem, sprowadza się do stwierdzenia: „Aby zostać w czymś mistrzem, trzeba poświęcić mnóstwo czasu by mozolnie przekuwać każdą kolejną umiejętność ze swojej gry w nawyk”. Ja polecam jednak inne, dużo bardziej optymistyczne podejście do tematu. Wyobraź sobie, że wspinasz się na ogromną górę, na szczycie której znajdują się już sami najlepsi gracze. Jeśli chcesz do nich dołączyć musisz wykonywać krok za krokiem i przemierzać drogę po jednym stopniu na raz. Każdy z tych stopni to jedna rzecz, którą Ty jeszcze musisz zaprzątać sobie głowę w trakcie gry, a oni robią ją już automatycznie i intuicyjnie. Tych rzeczy jest mnóstwo: od kontroli minimapy, przez odpowiednią kolejność budynków, po sprawne przemieszczanie jednostek. Co jest w tym podejściu takiego pozytywnego? Nie dość, że z każdym pokonanym stopniem jesteś wyraźnie bliżej celu to... wystarczy, że zrobisz parę takich kroków i jesteś w stanie budować SCV tak sprawnie jak Polt czy MMA!

 

Jeśli trudno Ci w to uwierzyć, to proponuję Ci małe ćwiczenie. Odpal swojego replaya, takiego trwającego ponad 20 minut. Sprawdź, ile czasu zajmuje Ci wybudowanie tylu SCV czy probek aby było ich dość we wszystkich trzech bazach. W przypadku zerga – zapisz jak często zapominasz injectów. Teraz odpal grę z komputerem na hardzie czy normalu – byleby nie sprawiał większych trudności, ale nieco odwracał uwagę. Pamiętasz jak pisałem, że nad im większą ilością rzeczy skupiamy się świadomie, tym gorzej robimy każdą z nich? Stoi teraz przed Tobą bardzo trudne zadanie, ponieważ łamie ono wszystkie zasady którymi kierowałeś się grając na ladderze. Nie myśl o NICZYM innym niż proby/SCV/injecty, zależnie od tego którą rasą grasz. Masz je zrobić perfekcyjnie. Jak MC, Polt czy JaeDong. Tylko ta jedna rzecz się liczy. Zwykle w grze martwimy się o masę rzeczy, dlatego wszystkie robimy słabo. Jeśli skupisz się na jednej, gwarantuję Ci że będziesz w stanie zrobić ją perfekcyjnie. Próbowałem tego ćwiczenia z większością osób które trenowałem, efekty zawsze były zaskakujące.

 

Jeśli powtórzysz to ćwiczenie kilka, kilkanaście razy zobaczysz, że coraz mniej musisz myśleć o tej czynności i coraz więcej czasu dajesz mózgowi na zajmowanie się innymi rzeczami. Gdy opanujesz to podejście w grze z komputerem, zagraj ze znajomym, ladder albo unranked. Nie przejmuj się czy wygrasz albo czy Twoja gra będzie wyglądała jakbyś wciskał klawisze nosem – liczy się tylko ta jedna rzecz którą ćwiczysz. Efekty po kilkudziesięciu takich ćwiczeniach są ogromne, nieosiągalnie gdybyś grał tak jak do tej pory i myślał zawsze o wszystkim. Po zrobieniu tego pierwszego kroku nie tylko będziesz robił probki/injecty jak Koreańczyk, ale nie będziesz musiał nawet się na nich skupiać w trakcie swoich gier. Zyskasz w grze czas na kontrolowanie innych rzeczy, albo ćwiczenie kolejnej i kolejnej umiejętności.

 

To prawda, że takie, sportowe podejście daje mniej frajdy z samej rozgrywki, a wygrane czy przegrane już Cię tak mocno nie motywują – bo ciągle starasz się je lekceważyć. Jednak zobaczysz, że sportowca napędza coś zupełnie innego. Dzięki takiemu podejściu nauczysz się czerpać radość ze swoich codziennych wyraźnych postępów, oraz zbliżania się do wymarzonego celu. Nie będzie Ci przeszkadzało, że chwilowo więcej przegrywasz niż wygrywasz, ponieważ każda przegrana zbliża Cię do wykonania kolejnego kroku. 

 

Nawet jeśli nie zostaniesz mistrzem, to z takim podejściem i tak wygrywasz. Sportowiec uczy się dyscypliny, konsekwencji, regularności, nastawienia na odległe cele oraz walki mimo przegranych. Uczysz się czerpać motywację ze swojego wnętrza, nawet gdy z zewnątrz wszystko jest nieprzychylne.  Zwracasz uwagę na rzeczy, na które masz wpływ i ignorujesz wszystkie na które nie masz. 

 

Nauczenie się takiej postawy nie jest stratą czasu, bo czymkolwiek zajmiesz się później – cechy prawdziwego sportowca będą Ci pomagać do końca życia. Celuj w księżyc, bo nawet jeśli na niego nie trafisz, to i tak wylądujesz między gwiazdami!

 


 

Daniel ‘Dixu’ Szlicht

          Trener SC2

 

 

Komentarze

Obrazek użytkownika FTNewbie
FTNewbie 19. luty 2015 - 20:05
<p>Takich artykułów potrzeba na tym serwisie! :D.&nbsp;<br />Sam staram się od czasu do czasu takim zarzucić, ale to jeszcze wymaga szlifów ^^.</p>
Obrazek użytkownika Matrem
Matrem 19. luty 2015 - 20:18
<p>Bardzo konkretny i dobry artykuł, oby było takich więcej.</p>
Obrazek użytkownika JJThompson
JJThompson 19. luty 2015 - 21:06
<p>Genialny artykuł, gdyby to było jeszcze takie proste do wykonania : )))</p>
Obrazek użytkownika Kapu
Kapu 19. luty 2015 - 22:08
<p>Przypomina mi się historia, jak Piasek robił maraton. Około 20 godziny ręce same warpowały budynki, myślał żeby wybudować co innego, ale nawyk zbudował mu coś innego :P</p>
Piasek 20. luty 2015 - 17:18
<p>#Kapu&nbsp;</p><p>Tak było, do dzisiaj pamiętam to zaskoczenie. Po tych 20h grania mój mózg odbierał informacje z jakimś 20 sekundowym opóźnieniem, myślałem żeby zbudować stargate, ale że mózg był opóźniony to instynktownie wybudowałem robo. Po chwili dopiero do mnie dotarło co właśnie wybudowałem. Czysty nawyk, kilka tysięcy gier przegranych na laderze zrobiło swoje i nawyk sam zareagował na sytuacje.&nbsp;</p>
Obrazek użytkownika XanderTrago
XanderTrago 20. luty 2015 - 18:04
<p>Bardzo fajny artykuł oby więcej takich na Blizzone :)</p>
Isharu 1. Marzec 2015 - 12:13
Tzw. deliberate practice. Dobry artykuł, w prosty przystępny sposób napisany :)
Obrazek użytkownika Szczur
Szczur 4. Kwiecień 2015 - 16:09
Brawo brawo, jestem pod wielkim wrażeniem. To jest tak dobrze napisane że nawet dotarło do mnie :) na pewno spróbuje takiego podejścia do mojej gry bo przez te dwa lata mam wrażenie że stoję w miejscu.
Oby więcej takich artykułów :)